„Dzieci powinny być chciane, kochane, wyczekane”. Czego brakuje w tych słowach „Dody”?

Dzieci powinny być chciane, kochane, wyczekane. To nie jest dla mnie eksperyment jak „12 kroków do miłości”, żeby sprawdzić, a może urodzę i jednak będzie chciane. (…) Żadne dziecko na to nie zasługuje, żeby być efektem presji rodziców, babć czy społeczeństwa, tylko świadomej decyzji rodziców. Powołujesz na świat kolejną osobę, zatem wypadałoby, żeby mieć z tą dwójką stabilne, bezpieczne środowisko. Mi nikt nigdy w życiu nie dał takiego. Wypowiedziane przez „Dodę” na „jutubowym” kanale „ImponderabiliaTV” słowa wzbudziły powszechny aplauz internautów. Wokalistce należałoby przyznać rację, ale tylko wówczas, gdy w patrzeniu na rodzicielstwo ograniczymy się do wymiaru doczesności. Świadomość kim jesteśmy i do czego zostaliśmy powołani przez Stwórcę pozwala jednak bardziej krytycznie spojrzeć na tę wypowiedź.

Trudno o bardziej skandalizującą celebrytkę w polskim show-biznesie niż znana z ciętego języka i przedziwnych, zwykle nieskromnych, kreacji Dorota Rabczewska. Czytelników, którzy nie śledzą w ogóle poczynań tej „artystki” należałoby poinformować, że bohaterka naszego tekstu, według dostępnych w sieci not, jest wokalistką, autorką tekstów, kompozytorką, aktorką i producentką muzyczną i filmową. Już chociażby ta lista podjętych przez nią zajęć pokazuje, że nie ograniczyła się w swojej profesji do śpiewu, ale uzyskany rozgłos wykorzystała do robienia innych rzeczy powiązanych z branżą artystyczną.

Jednak nie tylko z tego powodu od lat nie schodzi z ust plotkarskiego mainstreamu. Rozgłos zapewniła sobie głównie dzięki kontrowersyjnemu stylowi zachowania. Podobnie jej liczne wypowiedzi szeroko komentowały zarówno portale typu „Pudelek”, jak serwisy internetowe zajmujące się bardziej poważnymi tematami.

Od dawna jedno z najczęściej zadawanych jej pytań dotyczyło planów założenia rodziny. W odpowiedzi wokalistka niezmiennie deklarowała niechęć do realizowania się jako matka. Mimo, że powszechnie znany jest jej stosunek do macierzyństwa, przeprowadzający z nią wywiady dziennikarze nie rezygnują z poruszenia tej kwestii. Ostatnio o ten aspekt życia osobistego Rabczewskiej zapytał prowadzący z nią rozmowę Karol Paciorek, na swoim „jutubowym” kanale. Piosenkarka po raz kolejny odniosła się krytycznie do tematu, argumentując, że:

Dzieci powinny być chciane, kochane, wyczekane. To nie jest dla mnie eksperyment jak „12 kroków do miłości”, żeby sprawdzić, a może urodzę i jednak będzie chciane. Nie chcę się zastanawiać nad tym. Żadne dziecko na to nie zasługuje, żeby być efektem presji rodziców, babć czy społeczeństwa, tylko świadomej decyzji rodziców. Powołujesz na świat kolejną osobę, zatem wypadałoby, żeby mieć z tą dwójką stabilne, bezpieczne środowisko. Mi nikt nigdy w życiu nie dał takiego.

Przeciwna takiemu podejściu do sprawy dopowiedziała:

Sama prokreacja, rodzenie, rozmnażanie nie jest żadną sztuką. Sztuką jest wychowanie i później opieka nad osobą tak, żeby wychować ją na mądrą, kochaną osobę (…), bo „ładne będziecie mieli dzieci”. To nie jest torebka, że ładne będziemy mieli dzieci i walniemy w kąt i zatrudnimy trzy niańki. To jest świadomy wybór później pracy 24h, bo to jest praca, ale jako praca nie może być przez matkę postrzegana. Poświęcenie ma wynikać z miłości i chęci oddania siebie dla drugiej osoby. Ja tego instynktu nie mam, a dziecko na to zasługuje.

Wypowiedź rozmówczyni Karola Paciorka wzbudziła powszechny aplauz obserwującej ją publiki. Pogląd piosenkarki zrelacjonowały śledzące życie celebrytów portale, akcentując jednocześnie przychylne jej opinie internautów. W jednym z komentarzy możemy przeczytać:

Szkoda że mało kto to ma taki pogląd na temat rodzicielstwa. Współczuje jej, że tyle razy musi odpowiadać na to samo pytanie. Nie każdy nadaje się na rodzica, to jest praca na cale życie, szkoda, że najbardziej odpowiedzialnie o dzieciach myślą ci, którzy tych dzieci nie posiadają. Ona jest bardzo, ale to bardzo świadomą osoba z otwartym umysłem. 99 procent rodziców nie wie, na co się decyduje, decydując się na dziecko. I tu jest przykład ze nie mając dziecka można być mądrzejszym od miliona rodziców.

Trudno odmówić „Dodzie” racji, gdy mówi krytycznie o zauważalnym dzisiaj zjawisku uprzedmiotowienia dzieci. Nie sposób też nie zgodzić się z nią w kwestii potrzeby poświęcenia się rodziców w wychowaniu potomstwa na „mądre, kochane osoby”. Mając na uwadze wcześniejsze jej wypowiedzi, można sądzić, iż z wiekiem dojrzalej zaczęła patrzeć na macierzyństwo.

Trudno jednak nie zapytać w tym kontekście o jej dotychczasowe wybory. Na przykładzie życia zawodowego wokalistki dobrze widać, do jakich wartości wychowuje kobiety i mężczyzn współczesny świat. Skupienie uwagi na rozwijaniu własnej kariery, utrzymaniu popularności, nabywaniu nowym umiejętności skutkuje dzisiaj brakiem dogłębnej refleksji na temat wartości rodzicielstwa.

Wychowani w dobrobycie nie dostrzegają sensu w znoszeniu trudów i niedogodności, z jakimi zmagają się na co dzień wielodzietne rodziny. Najwygodniej w takiej sytuacji jest powiedzieć: „nie mam instynktu macierzyńskiego”, „nie czuję powołania”. Takie deklaracje skłaniają do pytań o powód powszechnego dzisiaj braku chęci do rezygnacji z siebie na rzecz drugiej osoby.

Wydaje się, iż przyczyną takiego podejścia w większości przypadków jest błędne rozumienie istoty człowieka, którą opisać możemy, rozważając problem jego pochodzenia, celu i drogi, która do tego celu prowadzi. Opis biblijny stworzenia pierwszych ludzi wskazuje na źródło naszego pochodzenia. Stworzeni na „obraz i podobieństwo” Boga przeznaczeni zostaliśmy do życia z Nim w wiecznej szczęśliwości. Mężczyznę i kobietę Bóg zaprasza w sposób szczególny do uczestnictwa w swoim stwórczym planie życia jako ojca i matkę. Dziecko, którego celem istnienia jest również życie w wiecznej szczęśliwości, jest z kolei zewnętrznym owocem zamierzonego przez Stwórcę dopełnienia się obojga.

Gdy w takiej perspektywie wiedzieć będziemy rodzicielstwo, troska o potrzeby duchowe i materialne dziecka będzie naturalną konsekwencją podjęcia się tego powołania. Bez odniesienia się więc do ostatecznego celu, jakim jest życie wieczne w Bogu, macierzyństwo i ojcostwo postrzegane będzie jedynie w aspekcie doczesności. Wówczas wszystko, co powiedziała Dorota Rabczewska, ma sens. Tym bardziej, gdy wyznaje, że żaden mężczyzna nie dał jej nigdy koniecznego do podjęcia decyzji o zrodzeniu potomstwa poczucia bezpieczeństwa. Tu znów należałoby jednak zapytać o jej wybory.

Wydaje się więc, że powszechna dzisiaj, nazbyt częsta, rezygnacja z posiadania dzieci powodowana jest brakiem rozumienia pochodzenia, celu i drogi człowieka. Świadomość kim jesteśmy i do czego zostaliśmy powołani przez Stwórcę determinuje właściwe wybory. Ale o nich ograniczony do wymiaru horyzontalnego współczesny człowiek nie chce nawet słyszeć.

Anna Nowogrodzka-Patryarcha

Artykuł „Dzieci powinny być chciane, kochane, wyczekane”. Czego brakuje w tych słowach „Dody”? pochodzi z serwisu PCH24.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.