Pojedynek Musk – Biden. Dlaczego Twitter jest ważny dla władzy?

Tuż po przejęciu najbardziej popularnego pośród dyplomatów medium społecznościowego przez miliardera Elona Muska i ujawnieniu listy współinwestorów, amerykański senator Chris Murphy wezwał rządową Komisję Inwestycji Zagranicznych (CFIUS) do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie „implikacji dla bezpieczeństwa narodowego” zaangażowania inwestorów z Arabii Saudyjskiej, którzy stali się drugim co do wielkości właścicielem Twittera.

Niebawem z takim żądaniem wystąpili przedstawiciele wpływowych think tanków liberalnych i ostatecznie także sam prezydent Joe Biden, wskazując – jeszcze przed głosowaniem śródokresowym do kongresu – że trzeba będzie przyjrzeć się powiązaniom ekscentrycznego miliardera zarówno z Saudami, jak i Chińczykami.

8 listopada br. Twitter został oficjalnie usunięty z giełdy nowojorskiej. Decyzja amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych (SEC) zapadła po tym, jak fuzja firmy X Holdings i Twittera ostatecznie doszła do skutku po wielomiesięcznej batalii prawnej.

Wyjście z giełdy jest o tyle istotne, że spółka nie będzie musiała sporządzać specjalnych raportów i ujawniać wielu danych. Pełną kontrolę nad firmą ma obecnie Elon Musk i jego współinwestorzy.

Zanim doszło do przejęcia spółki, akcje platformy kosztowały ponad 75 USD, a po zakupie medium przez CEO Tesli za każdy udział płacono około 54,20 USD. Nowy szef natychmiast zwolnił główną kadrę menadżerską, w tym dyrektora generalnego i finansowego, a także połowę pracowników (ponad 3,5 tys. osób). Zapowiedział wdrożyć zmiany, które obejmują m.in. płatne subskrypcje czy płatną weryfikację kont. Platforma ma stać się „neutralną” agorą, „placem publicznym”, na którym swobodnie będzie można wymieniać się opiniami.

Chociaż treści nadal będą moderowane, to jednak ma to być robione w taki sposób, aby nie ograniczać wolności wypowiedzi. Powstanie Rada Moderacji, w skład której wejdą osoby „z bardzo różnymi punktami widzenia” i „żadne ważne decyzje dotyczące treści ani przywrócenia konta nie zostaną podjęte przed zwołaniem tej Rady”.

Implikacje dla bezpieczeństwa narodowego

Na kilka tygodni przed finalizacją transakcji niektórzy politycy i eksperci alarmowali, że ewentualne przejęcie Twittera przez Muska i współinwestorów z Arabii Saudyjskiej, czy Kataru może mieć poważne implikacje dla bezpieczeństwa narodowego.

Ponadto, sam Musk w wywiadzie dla „Financial Times” opublikowanym na początku października przyznał, że chińskie władze wywierały presję na niego, żądając gwarancji, że nie sprzeda telekomunikacyjnego systemu satelitarnego Starlink – tak, jak zrobił to w przypadku Ukrainy – Tajwanowi, który pozostaje w konflikcie z Chinami kontynentalnymi.

Musk utrzymuje bliskie relacje z wyższymi urzędnikami chińskiego rządu. Zaprosił m.in. chińskiego ambasadora w USA na jazdę próbną „Teslą”. Jego szanghajska Gigafactory, powstała w 2016 r., zamierza produkować 1 milion pojazdów elektrycznych. W zeszłym roku wytwarzała ona połowę wszystkich pojazdów Tesli Inc. Chiny zaś był drugim – po USA – największym odbiorcą produktów fabryki Muska.  

Twitter pozostaje głównym celem chińskiego aparatu propagandy, mimo że teoretycznie działa Wielka Zapora Sieciowa i medium nie jest dostępne w kraju. W grudniu 2021 r. platforma usunęła 2048 kont, które „wzmacniały narracje Komunistycznej Partii Chin dotyczącą traktowania ludności ujgurskiej”.  Wraz z przejęciem spółki przez amerykańskiego miliardera pojawiły się obawy, że dane osobowe chińskich użytkowników Twittera (zdarzało się, że ścigano osoby, które opublikowały posty na Twitterze podczas krótkiego pobytu zagranicą) trafią do Chin.

Poza związkami z Chinami amerykański miliarder ma mieć dobre relacje z Rosjanami. Ian Bremmer, szef firmy doradczej ds. ryzyka politycznego Eurasia Group zasugerował w biuletynie wewnętrznym kierowanym do tysięcy subskrybentów, że Musk poinformował go o rozmowie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem tuż przed tym, jak opublikował post, wzywając Ukraińców do zakończenia wojny z Rosją i oddania Rosjanom Krymu oraz nowo powstałych republik w Doniecku.

Chociaż Musk zaprzeczył doniesieniom Bremmera, analityk twardo broni swojej wersji wydarzeń. O sprawie rozpisywały się media na całym świecie. „Fortune” podkreślił, że cotygodniowa notatka Eurasia Group autorstwa Bremmera trafia do „tysięcy klientów indywidualnych i korporacyjnych, w tym funduszy hedgingowych makro, biur rodzinnych i globalnych korporacji. Firma udostępnia analizy ryzyka politycznego zebrane przez globalną sieć konsultantów”.

Zdaniem Bremmera, Musk powiedział mu około dwa tygodnie przed publikacją postów w sprawie zakończenia wojny na Ukrainie, że rozmawiał z rosyjskim przywódcą Władimirem Putinem o minimalnych wymaganiach prezydenta Rosji dotyczących uregulowania konfliktu. Wymagania te pokrywały się z wcześniejszymi żądaniami strony rosyjskiej. O propozycjach zaś zakończenia wojny na Ukrainie Musk tweetował 3 października br. Bremer zaznaczył w biuletynie: „Nie planowałem o tym pisać, ale to ważne, żeby wiedzieć, co się dzieje”.

Analityk Charles Mok na łamach „The Diplomat” komentuje, że Waszyngton dotychczas „nie podjął żadnych działań w celu zbadania jakichkolwiek obaw związanych z bezpieczeństwem narodowym” w kontekście umowy przejęcia Twittera. Mok jest wizytującym naukowcem w Global Digital Policy Incubator w Cyber Policy Center na Uniwersytecie Stanforda oraz byłym członkiem Rady Legislacyjnej Hongkongu (2012-2020).

Zaapelował on o interwencję komisji CFIUS. Jednak kompetencje jej członków są ograniczone do badania inwestycji zagranicznych w amerykańskie firmy w USA, które mogą skutkować przejęciem kontroli nad nimi. Trzeba mieć dowody, że transakcja może zagrozić bezpieczeństwu narodowemu.

W przypadku Twittera, komisja ewentualnie mogłaby badać powiązania z inwestorami z Arabii Saudyjskiej (Kingdom Holding Company i prywatne biuro księcia Alwaleeda bin Talala mają udziały w Twitterze od dawna o wartości 1,89 mld USD; w styczniu 2022 r. Arabia Saudyjska z 12 milionami użytkowników platformy zajmowała ósme miejsce pod względem liczby wszystkich użytkowników Twittera na świecie) i Kataru (Qatar Holding jest kontrolowany przez państwowy fundusz majątkowy Kataru), a nie potencjalnego ryzyka związanego z powiązaniem innych interesów Muska z Chińczykami, czy Rosjanami.

Niemniej, Mok oceania, że sposób traktowania imperium Muska w porównaniu z innymi korporacjami technologicznymi (produkcja półprzewodników, sztuczna inteligencja itp.) tak krajowych, jak i sojuszników np. Korei Południowej, Japonii, państw europejskich i Tajwanu, „jest rażąco nieadekwatny i niespójny”.

„Rozważmy to – pisze – jeden człowiek, który otwarcie przyznaje się do swoich bliskich powiązań z chińskimi urzędnikami państwowymi, jest teraz właścicielem największego producenta pojazdów elektrycznych na świecie z ogromnym wpływem na technologie takie, jak: sztuczna inteligencja, jazda autonomiczna, akumulatory, robotyka i zaawansowana produkcja, a więc we wszystkich obszarach, w których Chiny dążą do doskonałości; największą na świecie firmą zajmującą się satelitami na niskiej orbicie okołoziemskiej, dysponującą wiodącymi technologiami kosmicznymi i komunikacyjnymi do zastosowań wojskowych i cywilnych; oraz jedną z największych i najbardziej wpływowych globalnych platform mediów społecznościowych na świecie. Implikacje dla bezpieczeństwa narodowego w tym przypadku powinny być oczywiste”– zauważa. Dodaje, że Waszyngton za dużo czasu poświęcił na regulację mediów społecznościowych i egzekwowanie moderacji treści, zamiast skupić się na nadzorze nad technologią i bezpieczeństwem narodowym. Tam są „luki”.

Śledztwa w sprawie powiązań Muska z zagranicznymi podmiotami domagają się aktywiści i grupy technologiczne, którym nie spodobał się pomysł przekształcenia Twittera w platformę podobną do chińskiej aplikacji WeChat.

Biden chce się przyjrzeć powiązaniom Muska

4 listopada prezydent Joe Biden mówił do wyborców Demokratów, że Elon Musk kupił firmę mediów społecznościowych, która „wypluwa kłamstwa” na całym świecie. Wyraził ubolewanie, że „nie ma już redaktorów” i młode pokolenie na całym świecie nie będzie w stanie zrozumieć, o co toczy się gra.

Tego samego dnia sekretarz prasowa Białego Domu, Karine Jean-Pierre komentowała, że ​​prezydent otwarcie mówił o „znaczeniu platform mediów społecznościowych, aby nadal podejmować kroki w celu ograniczenia mowy nienawiści i dezinformacji”. – To przekonanie – kontynuowała – rozciąga się na Twittera, Facebooka i wszelkie inne platformy mediów społecznościowych, za pośrednictwem których użytkownicy mogą rozpowszechniać dezinformację.

Współzałożyciel Twittera, Jack Dorsey dzień później przepraszał za „zbyt szybki rozwój” platformy. Mówił o swojej osobistej „odpowiedzialności za to, dlaczego wszyscy znajdują się w takiej sytuacji”. „Zbyt szybko powiększyłem firmę. Przepraszam za to” – tweetował.

W następnym tygodniu prezydent Biden zaznaczył, że warto przyjrzeć się transakcji Muska za 44 miliardy dolarów i roli, jaką odegrali inwestorzy zagraniczni.  – Myślę, że warto przyjrzeć się współpracy i/lub stosunkom technicznym Elona Muska z innymi krajami. Bez względu na to, czy robi coś niewłaściwego, nie mówię tego, ale warto się temu przyglądnąć – tłumaczył Biden.

Musk na przejęcie platformy wydał własne środki oraz 7,1 miliarda USD pochodzących od inwestorów krajowych i zagranicznych.

Wypowiedzi Bidena o konieczności „przyjrzenia się” najnowszej transakcji Muska zbiegły się w czasie z publikacją  ekspertów z wpływowego think tanku Brookings Institution, którzy zwrócili uwagę na znaczenie Twittera  „jako platformy dyskursu politycznego w USA”. I z tego względu jest ona ważna dla bezpieczeństwa narodowego. Dlatego postulowali zbadać umowę przez Komitet ds. Inwestycji Zagranicznych w Stanach Zjednoczonych.

„Biorąc pod uwagę zmieniające się trendy w decyzjach CFIUS w innych sprawach, prezydent Biden miałby mocne podstawy, by zablokować przejęcie Twittera przez Muska lub przynajmniej zmusić zagranicznych inwestorów mniejszościowych do sprzedaży swojego kapitału stronom, które nie stanowiłyby zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego” – napisali. Eksperci think tanku zwracali uwagę na powiązania miliardera z Chinami i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.

Turecki dziennik murem za Muskiem

W dyskurs amerykański włączył się główny, prorządowy dziennik turecki „Daily Sabah” kpiąc „z liberałów”, którzy sprzeciwiają się przejęciu Twittera przez Muska. Podkreślono, że „w czasie ostatnich wyborów prezydenckich w USA Twitter otwarcie wspierał Joe Bidena przeciwko Donaldowi Trumpowi. Wsparcie poszło nawet dalej i zablokowano konto Trumpa. Podejście Twittera do wolności słowa nie różniło się podczas pandemii koronawirusa. Ocenzurował tezy naukowe, które teraz okazały się prawdziwe. Ograniczyło to relacje naukowców, takich jak biochemika Roberta Malone’a, który odkrył infrastrukturę technologii mRNA. Blokowano dostęp do artykułów publikowanych w czasopismach naukowych. Zamknięto nawet konta, które wspierały kierowców ciężarówek protestujących przeciwko środkom covidowym w Kanadzie”.

Tureckie medium zauważyło, że kierownictwo Twittera dopuszczało się cenzury pod pretekstem zapewnienia „bezpieczeństwa publicznego” lub „zdrowia publicznego”. Dziennik pytał, jak to możliwe, iż „zarzuty, które Trump mógł publicznie wysunąć na temat Bidena na ekranach telewizorów, stały się przestępstwem na Twitterze? Albo jak to jest, że Twitter decyduje o tym, które tezy naukowców o pandemii można promować, a które nie?”

Wytknięto byłemu już kierownictwu Twittera, że manipuluje opinią publiczną, a platforma de facto „nie jest przedsięwzięciem komercyjnym, lecz ideologicznym narzędziem amerykańskiego establishmentu”.

Dodano, że „demokratyczna transformacja jest koniecznością dla Twittera” i wyrażono pełne zaufanie wobec Muska, który ma się najlepiej nadawać do „wykonania tej ciężkiej pracy”. „Jesteśmy z tobą, Elonie!” – podsumował „Daily Sabah”.

Biden i Musk nie przepadają za sobą

Tymczasem „Politico” zwróciło uwagę, że prezydent Joe Biden i Elon Musk nie przepadają za sobą. Biden nie promuje Tesli tak bardzo, jakby mógł. Na przykład ekipa Bidena zaproponowała ulgi podatkowe tylko dla tych producentów pojazdów elektrycznych, którzy zezwalają na działalność związków zawodowych w swoich fabrykach. W Tesli nie ma takich związków.

Postępowcy skupieni wokół administracji prezydenckiej zastanawiają się, w jaki sposób mogliby bojkotować Twittera. Odbyły się nieformalne rozmowy na temat zbiorowej rezygnacji z kont na platformie, ale pomysł ten nie przypadł do gustu wielu użytkownikom Twittera. Zaproponowano wywieranie nacisku na reklamodawców. Mówi się też o tworzeniu mniejszych ekosystemów mediów społecznościowych, łatwiejszych do moderowania, połączonych krzyżowo i ukierunkowanych na „zdrowy dialog publiczny”. Przywołano ideę Eli Pariser o cyfrowym placu miejskim, składającym się z wielu placów– internetowych „odpowiedników parków i bibliotek” dobrze moderowanych.

Musk, który przez lata głosował na Demokratów, ostatnio wsparł Republikanów. Bidenowi i jego ekipie wytykał propozycje opodatkowania miliarderów i zapewnienia większych zachęt podatkowych dla korporacji, w których działają związki zawodowe.

W ubiegłym roku Tesla przeniosła się z Kalifornii, gdzie trafia najwięcej pojazdów elektrycznych w USA, do bardziej konserwatywnego stanu Teksas, bo nie ma tam stanowego podatku dochodowego. Wraz z przejęciem Twittera zapewnił, że chce sprawić, aby platforma była neutralna politycznie. Czy tak się stanie, czas pokaże.

Cyfrowa dyplomacja

Media społecznościowe w ostatnich latach przekształciły życie społeczne i polityczne. Twittera szczególnie upodobali sobie politycy i przedstawiciele dyplomacji. To w postach zamieszczanych na Twitterze, zanim doszło do podpisania w 2015 r. umowy mocarstw z Iranem w sprawie ograniczenia rozwoju programu nuklearnego (JCPOA), irańscy i amerykańscy urzędnicy wyrażali przez prawie dwa lata wcześniej swoją gotowość do uregulowania napiętych relacji.

Od czasu zerwania stosunków dyplomatycznych między USA a Iranem w 1980r. wydawało się mało prawdopodobne otwarcie na zbliżenie. Istniało także niewiele okazji do interakcji dyplomatycznych na wysokim szczeblu. Relacje między obu krajami opierały się na wzajemnych oskarżeniach i usztywnianiu stanowiska oraz wprowadzaniu nowych sankcji i gróźb inwazji wojskowej.

Twitter odegrał istotną rolę podczas tzw. Wiosny Arabskiej, nie mówiąc już o kłótni i eskalowaniu napięcia między USA a Chinami za czasów prezydenta Donalda Trumpa. Pełne ekspresji wymiany postów Trumpa odbywały się także z byłym prezydentem Meksyku Vicente Foxem, z którym spierał się odnośnie budowy muru granicznego, czy z przywódcą Korei Północnej Kim Dzong Unem i niektórymi europejskimi politykami.

Za pośrednictwem Twittera dyplomaci i przywódcy polityczni sygnalizowali zamiary, a także angażowali w dyskusję zagranicznych odpowiedników. Niemal w czasie rzeczywistym – nie jak dawniej w wyniku obiegu oficjalnej korespondencji w znacznie dłuższym okresie – niekiedy deklarowana była wola współpracy lub nie przedstawicieli dyplomacji różnych państw.

Na Twitterze minister spraw zagranicznych Chin Wang Yi wezwał kolegów do przyjęcia „ducha walki” przeciwko Stanom Zjednoczonym w związku z wojną handlową i protestami w Hongkongu. Chiński dyplomata Lijian Zhao zaś obrzucał USA epitetami, że są „niesprawiedliwe”, „nieludzkie” i „obłudne, zarzucając Amerykanom „dyskryminację rasową”. Przemoc z użyciem broni palnej uznał za „przewlekłą chorobę głęboko zakorzenioną w społeczeństwie amerykańskim”. Stawiał Chiny jako wzór cnót moralnych do naśladowania.

Tak zwana dyplomacja cyfrowa odgrywa obecnie ogromną rolę w polityce Ukrainy, która za pośrednictwem Twittera kreuje obraz tej wojny, mobilizuje siły, pozyskuje środki finansowe i prezentuje swoją narrację o wydarzeniach na świecie. Podobnie, za pośrednictwem Telegrama Rosjanie kreują swój obraz rzeczywistości.

Na Twitterze można było obserwować namiętną wymianę zdań wzburzonych przywódców Grecji i Turcji spierających się o politykę wobec uchodźców, o zasoby gazu na Morzu Śródziemnym itd.

Media społecznościowe zastąpiły starannie sformułowane dyplomatyczne oświadczenia prasowe dotyczące stanowiska w polityce zagranicznej i w wielu przypadkach można już nie mówić o sztuce dyplomacji, ale jej wypaczeniu.

Jak zauważa ekspert ds. komunikacji David Bollier, „internet i inne technologie informacyjne nie są już peryferyjną siłą w kierowaniu sprawami światowymi, ale potężnym motorem zmian”. Media społecznościowe uchyliły nieco rąbka tajemnicy co do działań dyplomatycznych.

Politycy w czasie rzeczywistym mogą obserwować nastroje społeczne i niejako projektować zmiany tychże zachowań. Platformy stały się kolejnym oficjalnym narzędziem uprawiania polityki.

Media społecznościowe niewątpliwie zapoczątkowały nową erę dyplomacji cyfrowej. Coraz więcej krajów opracowuje strategie takiej dyplomacji np. Austria, Dania), która potencjalnie może generować jeszcze więcej napięć na arenie międzynarodowej, albo przyczynić się do uregulowania trudnych relacji między państwami. Wszystko zależy od celów polityki i odpowiedzialności korpusu dyplomatycznego, przywódców wybierających w miejsce tzw. dyplomacji korytarzowej posty na Twitterze.  

Wraz z tego typu dyplomacją generowane są nowe rodzaje problemów związanych z prywatnością, ochroną danych, cyberbezpieczeństwem itp.

Chętnie z tego nowego narzędzia korzystają przedstawiciele ONZ, w tym agenda WHO. Według Twiplomacy (think tanku, który dostarcza badań na temat wykorzystania narzędzi cyfrowych przez rządy i organizacje międzynarodowe), w 2018 roku ponad 97% wszystkich 193 państw członkowskich ONZ posiadało oficjalne konto na Twitterze. Drugim ulubionym medium dyplomatów jest Facebook, a następnie Instagram.

Do wyborów w USA w 2020 r. najczęściej obserwowanym politykiem był prezydent USA Donald Trump (konto na Twitterze: @realDonaldTrump miało 81,8 miliona obserwujących). Następny w kolejce był premier Indii Narendra Modi i papież Franciszek – ponad 50 milionów obserwujących na dziewięciu kontach @Pontifex w wielu językach.

Jak widać walka o to, kto posiada i ma wpływ na moderowanie treści w mediach społecznościowych jest istotna.

Media społecznościowe zyskują na znaczeniu także z innych powodów. W miarę postępów badań w dziedzinie neuronauki przywódcy nabierają przekonania, że platformy internetowe mogą być narzędziem do budowania pewnego poziomu zaufania, który w innym wypadku byłby trudny do osiągnięcia i kształtowania opinii publicznej. Opinia ta ma wpływ na politykę zagraniczną, ponieważ wszelkie podejmowane działania są natychmiast komentowane zarówno w kraju, jak i za granicą.

Kładzie się coraz większy nacisk na emocje i dyspozycje emocjonalne, mające wpływ na racjonalny osąd o zdarzeniach, osobach itp. Dużą wagę przywiązuje się do prac nad neuronami lustrzanymi, które mają zapewnić lepszy wgląd w zrozumienie psychologii dyspozycji emocjonalnych i ich wpływu na komunikację osobistą. Badanie intencji jest kluczowym aspektem dyplomacji. Do tej pory konkretne intencje odczytywano podczas spotkań przywódców twarzą w twarz.

Twitter jest narzędziem do kształtowania opinii i sprawdzania oraz potwierdzania światopoglądu. Dlatego przejęciu platformy towarzysze pewne zamieszanie.

Musk zamierza zarobić na platformie i wprowadzić nowe sposoby monetyzacji danych użytkowników, co z kolei może wiązać się z bardziej wyrafinowanymi formami nadzoru cyfrowego, bardziej złożonymi sposobami profilowania i analizowania danych, które będzie można odsprzedać reklamodawcom i rządom światowym.

Szum wokół przejęcia Twittera ujawnia przede wszystkim to, że platforma odgrywała i odgrywa istotną rolę w kształtowaniu opinii publicznej. Była wykorzystywana przez rząd amerykański do cenzurowania pewnych wypowiedzi, faworyzowania innych, a także do mobilizowania protestujących w licznych krajach na świecie. I nawet po przejęciu medium przez Muska, wydaje się, że to się nie zmieni.

Zgodnie z nową strategią Agencji Stanów Zjednoczonych ds. Rozwoju Międzynarodowego (USAID), która wydała przewodnik walki z korupcją – „DEKLEPTIFICATION GUIDE. Seizing Windows of Opportunity to Dismantle Kleptocracy”, dużą wagę przywiązuje się do roli mediów społecznościowych i zapowiada na świecie coś w rodzaju nowej „wiosny ludów”. Po protestach i zawirowaniach, do których doprowadzą nawarstwiające się kryzysy i w wyniku których obali się korupcyjne rządy, rozpocznie się wdrażanie zmian, które mają zaowocować „zrównoważoną przyszłością”.

Agnieszka Stelmach

 

Artykuł Pojedynek Musk – Biden. Dlaczego Twitter jest ważny dla władzy? pochodzi z serwisu PCH24.pl.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.