Recenzja Gary’ego Adolfa: Udo Kier gra człowieka, który mógłby być Hitlerem

W „Mój sąsiad Adolf” polski ocalały z Holokaustu mieszkający w Ameryce Południowej podejrzewa, że ​​wojowniczy Niemiec, który właśnie przeprowadził się do sąsiedztwa, może być tylko Führerem derem. Jak to się mogło stać? Hitler zastrzelił się w swoim bunkrze pod koniec wojny. A może? Średnia gra umysłowa reżysera Leona Brodowskiego obraca się wokół Davida Heymanna i płodnego niemieckiego aktora Udo Kerra, którzy stoją ze sobą w złowrogim, „slyoth” stylu. Ale niezrównany film nie powstał z własnego założenia: jeśli intuicja człowieka jest prawidłowa, jakie są konsekwencje nawiązywania przyjaźni/wrogów ze złem?

Przed laty Malik Polski (Heymann) siedział u boku Hitlera na Mistrzostwach Świata w Szachach w Berlinie. Przysięga, że ​​wszędzie rozpozna te „martwe niebieskie oczy” – a teraz wpatrują się w niego tuż nad rozklekotanym drewnianym płotem oddzielającym ich posiadłość. (Film rozgrywa się w 1960 roku, kiedy Adolf Eichmann został schwytany przez Izrael w Argentynie.) Aby udowodnić swoją teorię, Polsky musi nakłonić nowego podejrzanego sąsiada (Kir), który nazywa siebie „Hermannem Herzogiem”, do ujawnienia swojej tajemnej przeszłości.

To nie pierwszy raz, kiedy Udo Kier gra kogoś, kto może być Adolfem Hitlerem. W 2002 roku półgodzinny film krótkometrażowy pt. Meitlemeihr, Kier wyjaśnia, jak Hitler mógłby próbować ukryć się w Londynie, gdyby przeżył wojnę: ukrywając się w chmurach. W obozie Sieg porusza się w przestrzeni kosmicznej zaklęciem nazistów na księżycu klasy Z, „Iron Sky”. A w nadchodzącym drugim sezonie „Hunters” Amazon Prime Kier pojawia się jako najbardziej znany zbrodniarz wojenny na świecie i wreszcie jest przed sądem.

To los prawie wszystkich niemieckich aktorów w Hollywood, że są przedstawiani jako naziści (lub gorzej, jeśli pomyśleć o sadystycznym złoczyńcy, którego grał w „Dragged Across Concrete”). Kerr – który rozpoczął swoją karierę jako baron Frankenstein i hrabia Dracula w dwóch wyprodukowanych przez Andy’ego Warhola klasykach wykorzystywania seksualnego – nie boi się przedstawiać najmroczniejszych postaci kina. Ale czy Herzog to naprawdę Adolf Hitler? To pytanie za milion dolarów w filmie, w którym lepiej byłoby spieniężyć małe czeki.

Finansowany przez Izrael, Polskę i Kolumbię, ten dziwaczny romans z poliglotą ma ciemnoszary wygląd filmów z I gatunku, co ma niesamowity efekt, że życie Polsky’ego przez te wszystkie lata po wojnie wygląda tak samo ponuro, jak większość filmów o Holokauście. Paleta barw Radka Ladjoka została zredukowana do niemal czerni i bieli, aż do cennych polskich róż: rzadkiego piękna z płatkami w kolorze węgla.

Opieka nad tymi roślinami jest praktycznie jedyną radością, jaką czerpie w swoim życiu, po utracie rodziny przez nazistów tyle lat temu – nic więc dziwnego, że jest zdenerwowany, gdy u niego pojawia się prawniczka z silnym niemieckim akcentem (Olivia Silhavi). drzwi, poszukuje do wynajęcia sąsiedniej posesji dla „bardzo dżentelmena”. Nowy lokator (w tej roli brodaty Kier Lwa Tołstoja) ma owczarka niemieckiego, który natychmiast wjeżdża do Parku Polskiego i wypróżnia się na swoje kwiaty.

Czasem „Mój sąsiad Adolf” wydaje się dość dopracowany w podejściu do tematu (pomyśl o przekrzywionym sposobie, w jaki ujawnia się historia polskiego obozu koncentracyjnego), podczas gdy innym razem film nagina się do dziwacznego poziomu „Sam w domu” żartuje, jak to się stało, gdy Polsky szukał zemsty, próbując sikać na samochód Herzoga – tylko, że jego pęcherz jest zbyt zawodny i nie może zrealizować swojego planu. Co dziwne, po zapoznaniu się z osobliwościami Hitlera, Polsky postanowił sprawdzić, czy Herzog miał tylko jedno jądro, tak jak podobno Hitler.

Niezależnie od tych podejrzanych akcentów, film rozwija się jak aleja, nisko czynszowe „tylne okno”, gdy Polsky szpieguje Herzoga z okna na piętrze przez teleobiektyw, zbierając dowody dla nieprzydatnych autorytetów. Po tym, jak jego sąsiad rozbija szachownicę, Polsky proponuje, by zagrali razem… znowu. Te sesje zbliżają dwoje nieznajomych, tworząc burzliwe relacje pokrewieństwa, które komplikują ich dynamikę, jednocześnie dając obu aktorom dodatkowe wymiary do zbadania w bardzo szczupłym scenariuszu.

Brodovsky i współscenarzysta Dmitriy Malinsky mają logiczne wytłumaczenie historii Herzoga, choć jest to ogromne rozczarowanie w porównaniu z thrillerami ukrywającymi nazistów, takimi jak „Marathon Man” i „Student Fit”. Ten projekt ma charakter bardziej psychologiczny niż trzymający w napięciu, co jest imponujące, choć ostatecznie rozczarowujące. Zamiast przerodzić się w dramatyczną i prawdopodobnie gwałtowną konfrontację, film stara się dać swoim bohaterom trochę wytchnienia od traumy, przez którą przeszli – pogrzebać przeszłość. Czy to takie proste?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.