Jak wojna w Ukrainie zmieniła pozycję Niemiec w Europie?

Niemcy w ostatnich miesiącach zmagają się z licznymi problemami, które pojawiły się wraz z wybuchem wojny w Ukrainie. Są krytykowane za politykę energetyczną oraz dostawy broni na Ukrainę. Jak wpłynęło to na ich pozycję na arenie europejskiej? 

 

Niemcy od samego początku istnienia Unii Europejskiej są jej członkami. Są również najludniejszym krajem oraz największą gospodarką UE. Nic dziwnego, że od zawsze były jednym z liderów organizacji i nadal chcą nim pozostać. 

„Na tym możemy budować, jeśli Niemcy przejmą w tych trudnych czasach odpowiedzialność za Europę i odpowiedzialność na świecie. To może oznaczać tylko: przewodzić razem i łączyć – wypracowując razem z innymi rozwiązania i rezygnując z działań w pojedynkę”, stwierdził ostatnio kanclerz Niemiec Olaf Scholz w artykule, który ukazał się w lipcu w „Gazecie Wyborczej” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Wybuch wojny w Ukrainie sprawił, że Europie grożą kryzysy: energetyczny, gospodarczy, humanitarny oraz uchodźczy.

Niemcy muszą coraz częściej mierzyć się z krytyką, m.in. dotyczącą braku radzenia sobie z pojawiającymi się wyzwaniami, a ich polityka nie tylko nie zabezpiecza kraju i Europy, ale wręcz zagraża bezpieczeństwu energetycznemu innych państw Unii. 

Niemcy rozważają zmianę decyzji ws. elektrowni atomowych

Rząd Niemiec rozważa możliwość późniejszego, niż pierwotnie zakładano odejścia od energetyki jądrowej.

Uzależnienie od Rosji 

Niemcy od dawna są uzależnione energetycznie od Rosji jako największy w UE importer rosyjskiego gazu.

Wybuch wojny sprawił, że nagle w ciągu zaledwie kilku miesięcy kraje UE musiały zmierzyć się z wyzwaniem zabezpieczenia energetycznego Europy przed zimą. Powodem jest groźba zakręcenia kurka z błękitnym paliwem przez Władimira Putina. Już teraz dostawy surowca gazociągiem Nord Stream 1 zostały w znaczący sposób ograniczone. 

„Niemcy prowadząc egoistyczną politykę energetyczną symbolizowaną przez projekty Nord Stream 1 i 2 nie tylko lekceważyły interesy i ostrzeżenia Polski, ale także podkopywały zaufanie do europejskiej solidarności. Błędy te mszczą się teraz, gdy Niemcy są zmuszone szukać sposobów na przygotowanie się na gazowe szantaże ze strony Rosji”, podkreśla w rozmowie z EURACTIV.pl dr Łukasz Jasiński z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych.

„Scholz nie może odciąć się całkowicie od odpowiedzialności za poprzednie lata wiązania się Niemiec z Rosją, zwłaszcza, że to właśnie SPD, wchodząc do koalicji z CDU, najmocniej lobbowała przez lata za energetycznymi i gospodarczymi związkami z Rosją”, dodaje dr Agnieszka Łada-Konefał z Niemieckiego Instytutu Spraw Polskich w Darmstadt.

Wszystkie kraje robią co mogą, by za wszelką cenę jak najlepiej zabezpieczyć się przed zimą. Tymczasem rząd Olafa Scholza planuje wyłączyć ostatnie trzy działające w kraju elektrownie atomowe, jednocześnie przygotowując do działania elektrownie węglowe i namawiając Niemców do oszczędzania energii. Taka polityka energetyczna budzi w Europie wiele krytycznych komentarzy. 

„To jest zamach na bezpieczeństwo energetyczne Europy, to jest nie do wytłumaczenia”, zwraca uwagę Jakub Wiech, wiceszef portalu Energetyka24. 

Również były ambasador Francji przy ONZ i w USA Gerard Araud skrytykował działania rządu Scholza mówiąc, że „niemiecka polityka energetyczna sięga szczytu absurdu”. 

Europosłowie apelują: Niemcy muszą zrobić więcej, aby pomóc Ukrainie

Niemcy powinny znacznie zwiększyć dostawy broni, by pomóc Ukrainie wygrać wojnę – przekonują europosłowie w liście do rządu Niemiec.

Co z bronią dla Ukrainy?

Również polityka Niemiec wobec Ukrainy budzi zastrzeżenia na arenie międzynarodowej. Berlin zapowiedział w kwietniu, że dostarczy Ukrainie 15 samobieżnych dział przeciwlotniczych Gepard. Okazał się jednak, że Kijów musiał poczekać na nie… trzy miesiące. 

Pod koniec czerwca grupa europosłów z różnych grup politycznych napisała list otwarty do niemieckiego rządu, wzywając go do zwiększenia dostaw broni do Ukrainy. 

„Połowiczne wsparcie z obawy przed rosyjskim odwetem jedynie przedłuży ludzkie cierpienie i zwiększy gospodarcze skutki konfliktu”, napisano w liście. 

Opóźnienia w dostawie broni Ukraińcom dosadnie skomentowali amerykańscy dziennikarze z „The Wall Street Journal”, którzy napisali, że jest to „hańba dla niemieckiego kanclerza Olafa Scholza na arenie światowej i polityczny wstyd w kraju”.

Gazeta dodaje, że choć Niemcy argumentują, że dostawy naruszą ich własne bezpieczeństwo, to podobne względy nie przeszkadzały innym krajom takim jak Polska w dostarczeniu broni.

„Wprawdzie kanclerz Scholz w swoim wystąpieniu w Bundestagu w lutym mocno potępił rosyjską agresję i obiecał dostawy broni walczącym Ukraińcom, jednak późniejsze zwlekanie z realizacją zapowiadanych dostaw wywołało niepewność co do prawdziwych planów Niemców”, mówi dr Agnieszka Łada-Konefał. 

Roderich Kiesewetter z partii CDU stwierdził, że problemy z dostarczeniem niemieckich czołgów, doprowadziły do „ogromnych strat w reputacji Niemiec w Europie wschodniej”. 

Niemcy: Rząd opublikował pełną listę dostaw broni dla Ukrainy

Niemiecki rząd opublikował listę sprzętu wojskowego, który dotychczas przekazał Ukrainie na rzecz obrony przed rosyjską agresją.

Wpływ kryzysów na pozycję Niemiec 

„Pozycja Niemiec w Unii Europejskiej w związku z wojną w Ukrainie uległa znacznemu osłabieniu i jest to zmiana bardzo wyraźna. Przede wszystkim miało i ma nadal wpływ na to niejasne w praktyce stanowisko Niemiec wobec wojny”, podkreśla dr Łada-Konefał.

„Część elit SPD długo i mocno podkreślała konieczność dialogu z Moskwą, co dodatkowo spowodowało niepewność partnerów w UE co do dążeń Berlina”, dodaje nasza rozmówczyni.

„Ten, kto popełnił „tak ciężkie błędy” jak Niemcy, uzależniając kraj od dostaw gazu i błędnie oceniając Rosję, nie powinien pretendować do roli narodu przywódczego”, uważa z kolej sekretarz stanu w polskim MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk. 

Podobnie wypowiadają się komentatorzy niemieccy, twierdząc, że Niemcy, które zawsze były silne teraz muszą liczyć na innych. 

„Podczas poprzednich kryzysów w Europie Niemcy, <>, występowali zawsze z pozycji siły. W kryzysie gazowym Niemcy są słabe i skazane na pomoc innych”, pisze Josef Kelnberger w komentarzu opublikowanym w gazecie „Sueddeutsche Zeitung”. 

Niemcy: Scholz nie wyklucza wydłużenia działalności elektrowni jądrowych

Niemcy szukają sposobów na wypełnienie luki po zmniejszeniu dostaw gazu z Rosji.

Osłabienie pozycji w Europie Środkowo-Wschodniej

Kolejne problemy z wywiązywaniem się ze swoich zobowiązań przez rząd Olafa Scholza sprawia, że notowania Niemiec mocno spadają, zwłaszcza w Europie Środkowo-Wschodniej, która jest najsilniej dotknięta przez skutki wojny w Ukrainie.

„Pozycja Niemiec na arenie międzynarodowej, a zwłaszcza wizerunek tego państwa jako solidnego partnera i sojusznika został silnie nadwyrężony. Dotyczy to w szczególności Polski i innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej”, twierdzi Jasiński.

„Należy jednak pamiętać, że o ile w naszej części Europy postawa Niemiec wobec wojny na Ukrainie i sama wojna pozostają tematami numer „1”, to kraje zachodu i południa mają do tych kwestii większy dystans. Straty wizerunkowe Niemiec są tam zatem odpowiednio mniejsze”, podkreśla nasz rozmówca.

Podobne zdanie wyraził niedawno w swoim artykule Frank Hoffman, korespondent Deutsche Welle w Ukrainie.

„Niemcy nadal marnują swoją reputację w Europie Środkowo-Wschodniej. I robią to w jednym z historycznie najbardziej wrażliwych punktów w swoich relacjach ze wschodnimi sąsiadami. Efektem [braku porozumienia w sprawie dostaw broni – red.] jest kolejna utrata zaufania do Berlina. Tą polityką Niemcy niszczą swoją pozycję w Europie”, podkreślił Hoffman.

Niemcy: Drugi stopień planu awaryjnego dla dostaw gazu

Niemiecki minister gospodarki Robert Habeck oświadczył, że „sytuacja jest poważna”.

Niemcy chcą zmiany funkcjonowania Unii

Olaf Scholz zdaje się nie przejmować krytyką i nadal uważa, że jego kraj może być liderem politycznym Unii Europejskiej. Dlatego proponuje liczne zmiany, które w istocie prowadziłyby do stopniowej federalizacji Unii. 

„Musimy koniecznie zachować i pogłębić jedność. Dla mnie oznacza to koniec z egoistycznym blokowaniem europejskich decyzji przez pojedyncze państwa członkowskie. Koniec z narodowymi działaniami w pojedynkę, szkodzącymi Europie jako całości. Na narodowe weta, np. w polityce zagranicznej, nie możemy sobie już po prostu pozwolić, jeśli nasz głos ma być słyszalny w świecie konkurujących ze sobą mocarstw”, stwierdził niemiecki kanclerz w artykule opublikowanym w „Gazecie Wyborczej” i „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Takie propozycje budzą w różnych państwach członkowskich niemałe kontrowersje, a wydaje się, że Niemcy obecnie nie mają na tyle silnej pozycji, by móc narzucać innym swoją wolę. 

„Kanclerz Scholz, mimo że był znany na arenie europejskiej, nie zdążył sobie jeszcze wyrobić tak silnej pozycji jaką miała Angela Merkel, która sprawowała rządy przez kilkanaście lat”, uważa dr Agnieszka Łada-Konefał.

„Największym orędownikiem reformy UE i zacieśnienia integracji jest z pewnością prezydent Francji i na jego poparcie kanclerz Scholz mógłby liczyć. Propozycji składanych przez Niemcy biorąc pod uwagę postawę tego kraju wobec wojny w Ukrainie najprawdopodobniej nie poprą natomiast kraje Europy Środkowo-Wschodniej”, twierdzi Łukasz Jasiński.

Szymon Szynkowski vel Sęk z polskiego MSZ, mówi wprost, że „Polska chce zachować zasadę jednomyślności w polityce zagranicznej”. 

Z kolej Gunter Krichbaum, rzecznik klubu CDU/CSU w komisji ds. europejskich Bundestagu stwierdził, że państwa, „które przeżyły komunistyczną dyktaturę po II wojnie światowej, uważają, że nie po to tak długo walczyły o niezależność, by teraz inni mówili im co mają robić”. 

„Postulaty Scholza są rozsądne, ale kanclerz nie mówi, jak chce to osiągnąć”, podkreśla Krichbaum, który dodaje, że Scholz nie ma pomysłu jak przekonać sceptyków, więc jego słowa pozostają jedynie „pustymi sloganami”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.