Orban w USA: „Musimy odzyskać instytucje w Waszyngtonie i Brukseli” / Briefing z Europy

Viktor Orban apeluje do amerykańskich konserwatystów o połączenie sił przed wyborami w USA i UE w 2024 r. „Musimy odebrać instytucje w Waszyngtonie i Brukseli. Musimy znaleźć przyjaciół i sojuszników w sobie nawzajem”, powiedział. | Między innymi o tym piszemy w piątkowym briefingu z Europy.

 

BUDAPESZT | WASZYNGTON

Węgier w USA. Premier Węgier wystąpił wczoraj na konferencji amerykańskich konserwatystów Conservative Political Action Committee (CPAC) w Dallas w Teksasie. Mówił tam m.in. o wojnie w Ukrainie, wojnie kulturowej z liberałami oraz nadchodzących wyborach w USA i do Parlamentu Europejskiego.

„W moim przekonaniu, strategia globalistycznych przywódców eskaluje i przedłuża wojnę, zmniejszając szanse na pokój”, powiedział. 

Dodał, że jeśli USA nie będą rozmawiać z Rosją i nie zawrą pokoju, Europa stanie „na skraju gospodarczej przepaści”. „Tylko silni przywódcy są zdolni zawrzeć pokój. Potrzebujemy silnej Ameryki z silnym liderem”, podkreślił.

Zaznaczył też, że Budapeszt jest „w pełnej solidarności z Ukrainą”.

Tego samego dnia, przed rozpoczęciem konferencji, węgierski premier spotkał się z Donaldem Trumpem. Jak wskazał były prezydent USA, obaj politycy omówili „wiele ciekawych tematów” oraz świętowali zwycięstwo Orbana w kwietniowych wyborach parlamentarnych.

Trumpa i Orbana łączą bliskie polityczne więzi, a jak podkreślił wczoraj węgierski minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó, relacje Budapesztu z Waszyngtonem były najlepsze, gdy prezydentem Stanów Zjednoczonych był Trump.

LINK DO ARTYKUŁU PONIŻEJ

(Paulina Borowska | EURACTIV.pl)

Orban w USA: „Musimy odzyskać instytucje w Waszyngtonie i Brukseli”

Viktor Orban apeluje do amerykańskich konserwatystów o połączenie sił przed wyborami w USA i UE w 2024 r.

BERLIN

Quid pro quo? Po tygodniach zabiegów rządu w Berlinie turbina Siemensa dotarła na terytorium Niemiec, ale rosyjski koncern stwierdził, że jej zwrot jest niemożliwy m.in. ze względu na sankcje Unii Europejskiej.

Gazprom odmawia przyjęcia od Niemiec turbiny dla gazociągu Nord Stream 1. Powodem, jak poinformował Gazprom w środę (3 sierpnia) wieczorem za pośrednictwa portalu Telegram, są sankcje USA, UE i Wielkiej Brytanii, a także „niezgodność sytuacji z obecnymi zobowiązaniami kontraktowymi ze strony Siemensa”.

„Wysłana do naprawy przez Atlantyk i zwrócona do Niemiec po prawie miesiącu negocjacji międzyrządowych turbina jest gotowa do wysłania, nie ma żadnych przeszkód po stronie niemieckiej”, powiedział w środę kanclerz Niemiec Olaf Scholz.

„Jest pozwolenie z Niemiec, UE, Wielkiej Brytanii, Kanady. Nie ma z tym żadnego problemu”, podkreślił Scholz, odwiedzając w środę fabrykę Siemensa w Mülheim an der Ruhr, gdzie turbina była serwisowana.

(Mateusz Kucharczyk | EURACTIV.pl)

Niemcy: Gazprom odmawia odebrania turbiny dla Nord Stream 1

Krytycy rosyjskiego koncernu wskazują, że ogranicza on dostawy gazu od roku, podsycając w ten sposób kryzys energetyczny.

LONDYN

Koniec eksperymentu. Wielka Brytania zakończyła dwumiesięczne testy czterodniowego dnia pracy. Wyciągnięto pierwsze wnioski.

W trwającym osiem tygodni eksperymencie w ramach półrocznego programu, prowadzonego przez badaczy i organizacje pozarządowe, wzięło udział ok. 3300 pracowników.

Był to największy tego typu program pilotażowy w historii. Uczestniczyło nim 70 firm, które na dwa miesiące skróciły pracownikom czas pracy o 20 proc., a więc z pięciu dni do czterech.

Uczestnicy eksperymentu pracowali o jeden dzień w tygodniu mniej, ale za to samo miesięczne wynagrodzenie, co do tej pory. W praktyce więc ich „dniówka” wzrosła. Za to jednak zobowiązywali się oni do utrzymywania w pracy maksymalnej wydajności.

Eksperyment nadzorowały organizacje 4 Day Week Global i Autonomy razem z badaczami Uniwersytetu w Cambridge, Uniwersytetu Oksfordzkiego oraz Boston College.

(Aleksandra Krzysztoszek | EURACTIV.pl)

Wielka Brytania zakończyła eksperyment z czterodniowym tygodniem pracy

Większość firm pozytywnie odnosi się do nowego modelu pracy

Obawy przed TikTokiem. Członkowie brytyjskiego parlamentu domagali się zamknięcia konta instytucji w portalu TikTok. Wyrazili sprzeciw w związku z powiązaniami TikToka z jego chińskim właścicielem, firmą ByteDance. Powodem jest obawa o zbieranie wrażliwych danych.

Sześć dni od otworzenia oficjalnego konta na TikToku przez brytyjski parlament zostało ono usunięte.

Zakładając konto, rzecznik parlamentu przekonywał, że chciał w ten sposób dotrzeć do młodych Brytyjczyków korzystających z aplikacji.

Pomysł nie spodobał się grupie parlamentarzystów, którzy podnieśli kwestię związku TikToka z firmą matką ByteDance.

To politycy Partii Konserwatywnej Nus GhaniTom TugendhatIain Duncan Smith i Tim Loughton oraz Helena Kennedy z Partii Pracy i David Alton, wezwali do usunięcia konta w związku z obawami, że dane z aplikacji są dostępne w Chinach.

Parlamentarzyści wyrazili zdziwienie inicjatywą założenia konta na TikToku. Zwróci uwagę na chińskie prawo, które nakazuje firmom dzielenie się z chińskim rządem i jego organami danymi zbieranymi przez firmy technologiczne.

Wielka Brytania: Parlament zamyka konto na TikToku. Obawia się Chin

Powodem jest obawa o zbieranie wrażliwych danych.  

MOSKWA

W Rosji wracają peweksy. W Rosji powstanie sieć sklepów walutowych, gdzie zagraniczni dyplomaci będą mogli zaopatrzyć się w towary niedostępne dla zwykłych obywateli. Za inicjatywą stoi rosyjski MSZ.

Nowe sklepy walutowe mają działać na podobnej zasadzie, co w ZSRR tzw. „bieriozki”, a w PRL peweksy. Adresatami inicjatywy są zagraniczni dyplomaci i inni obcokrajowcy akredytowani w Rosji.

W nowych sklepach będą oni mogli zakupić towary zagraniczne, niedostępne dla zwykłych rosyjskich konsumentów chociażby z powodu sankcji, w tym alkohol, wyroby tytoniowe, biżuterię, kosmetyki, perfumy i słodycze, a także smartfony i zegarki.

Nie wiadomo na razie, jakie konkretnie marki znajdą się ofercie, na przykład czy będzie można kupić iPhone’y, których Rosja już nie importuje.

W Rosji wracają peweksy. Powstaną sklepy niedostępne dla zwykłych obywateli

Nowe placówki handlowe mają działać na podobnej zasadzie, co radzieckie „bieriozki”.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.